|
|
|
| | | | Wtorek 12.04.2011 |  W zeszłym tygodniu startowałem w dwóch wyścigach. Najpierw na czwartku kolarskim, potem na maratonie w Murowanej Goślinie. Najpierw pojechałem dobrze, potem źle.
Po poprzednim wyścigu na Służewcu nie liczyłem na jakiś specjalny wynik na czwartku chociaż czułem, że noga jest niezła. Postanowiłem sobie, że pierwszą połowę przejadę w kołach a dopiero później spróbuję odjechać. Wyścig ułożył się jednak w ten sposób, że nie musiałem się bawić w żadne taktyczne gry. A to dlatego, że od samego startu legioniści narzucili szalone tempo i nie bardzo wiem jak, ale już na pierwszym albo drugim kółku znalazłem się w odjeździe razem z braćmi Tomkiewicz i Łukaszem Ziemką. Laga próbował nam odjechać ale tak się ujechał, że w końcu od nas odpadł. Tak więc zostało nas tylko trzech. Współpraca się układała ... |
| | | | Środa 06.04.2011 |  Cała sprawa przeszła bez większego echa. Wszystko zostało obrócone w żart a osoby które się tym przejęły mogę policzyć na palcach jednej ręki. Także potwierdziło się wszystko co napisałem. Ten kogo opisałem pewnie odetchnął z ulgą. Aha, gdyby kogoś interesowało kto to jest to bardzo proszę - Dariusz Kołakowski z kk legia - nie mylić z legia-felt.
Kończę z tym tematem bo to walka z wiatrakami, przy obecnym nastawieniu wszystkich dookoła mogę sobie tylko narobić wrogów. |
| | | | Poniedziałek 28.03.2011 | Dotąd na moim blogu pisałem tylko na temat moich treningów, startów itd. Teraz jednak poszerzę mój repertuar ponieważ moje myśli zaprząta temat dopingu. Oczywiście często rozmawiamy z kolegami na ten temat ale to raczej sfera żartów, nas to bezpośrednio nie dotyczy, raczej same elity, zawodowców. Ostatnio jednak zmieniłem zdanie. Otóż przypadkiem znalazłem w apteczce kolegi kilka pudełek salbutamolu wzf - zakazanego leku na astmę. Dla pewności jeszcze potem zapytałem go czy ma astmę, odpowiedział że nie. Kurcze, przecież jesteśmy tylko amatorami, pasjonatami kolarstwa i wydawało mi się, że każdy trenuje dla własnej satysfakcji, przyjemności, kto czego tam chce, że na tym poziomie nikt nie przekracza tej granicy, żeby sięgać po tego typu środki. Zawiodłem się. Ale ok, samo to, że te leki leżały w jego apteczce nie daje 100% pewności, że je bierze, choć jak dla mnie to i tak poważny dowód, a tłumaczenie, że to leki siostry są co najmniej śmieszne, bo niby co one robiły w jego torbie na zgrupowaniu daleko od domu na którym rzecz jasna jego siostry nie było? Ale nawet jeśli okazałoby się, że jednak ich nie brał to dręczy mnie inna sprawa. Chodzi o społeczną akceptację, wyczuwalne przyzwolenie na koksowanie. Każdy komu tylko mówiłem o tym salbutamolu obracał to w żart albo wzruszał ramionami, w końcu to normalka, każdy przecież koksuje. Nikt się tym nie przejął. I pewnie zaraz też zapomniał. Jakby brakowało odwagi kiedy przychodzi do konkretnej sytuacji żeby zdobyć się na wyrażenie własnej opinii. Podam inny przykład. Rozmawiamy o dopingu i każdy bez wyjątku wypowiada się o nim krytycznie. Zapytałem co sądzą o tym, że Xavier Tondo poinformował policję o mieszkaniu z którego rozprowadzano spore ilości koksów. Spodziewałem się słów pochwały, usłyszałem tylko, że to kapuś. Jestem załamany tą postawą. Może to taka polska mentalność, nie wiem. |
| | | | Niedziela 27.03.2011 |
W marcu mogłem poczuć się jak zawodowiec. Prawie cały miesiąc spędziłem poza domem. Zaczęło się wyjazdem do Włoch 4-tego, wróciłem 20-tego żeby już następnego dnia wyjechać do Wieliczki i wrócić 25-tego. Także myślę, że do sezonu przytrenowałem fest.
Ogólnie rzecz biorąc zgrupowanie we Włoszech się udało. Wiadomo, że byłoby przyjemniej jakby nie lało kilka dni i apartamenty byłyby przytulniejsze, ale fantastyczne górskie szosy wszystko wynagradzają. Treningów jak to na zgrupowaniu było sporo i wszystkie w takiej scenerii, że nie trzeba było się zaginać żeby tętno rosło :) 2 tygodnie zleciały raz ... |
|
| [1] 2 3 4 5 6 7 8 9 ... [Następne] [Koniec] |
|
|
|