Dobrze nie jest. Właściwie to sezon mam już w plecy. Czego bym nie robił cały czas jestem w takim samym dołku. Więc zamiast motywacji i determinacji jest nihilizm i depresja.
Do tego od kiedy nie jestem już mocny nagle dużo osób ma mnie w dupie, łącznie z prezesem klubu.
Wcześniej zapowiadałem swój start w pucharze Stolema, pisząc, że jeśli tylko ukończę to będzie dobrze. Nie ukończyłem.
Przez ostatnie 2 tygodnie ze względu na sesję praktycznie nie trenowałem. Tylko w weekend namówił mnie Kuba Perzyna na start w MTB Marathonie. Początek jechało mi się o dziwo świetnie, mimo starty ok. 1 minuty na starcie i konieczności przebijania się przez masę ludzi ze względu na start z ostatniego sektora w połowie trasy, na szczycie najdłuższego podjazdu jechałem na 4 pozycji open. Ale nie ma tak dobrze, dosyć szybko odcięło mi prąd i do tego zgubiłem trasę i skończyłem na odległym miejscu na mecie.