|
|
|
| | Sobota 24.04.2010 |  Ścigałem się dziś na Warszawskich Fortach Bema w zawodach XC z serii AZS MTB CUP. Oznak poprawy formy cały czas nie widać, więc nastawienie najlepsze nie było, ale jakbym nie pojechał to zawsze dobry trening. Więc wysmarowałem nogi neo-capsidermem i ruszyłem do walki. Pierwsze okrążenia jechałem całkiem przyzwoicie, trzymałem się blisko czołówki co było pozytywnym zaskoczeniem. Niestety nie trwało to zbyt długo i zacząłem słabnąć a na kilka kółek do końca złapałem z tyłu "szmatę" i wtedy już zupełnie zwolniłem. Doczłapałem się jednak do boksu, zmieniłem koło i ukończyłem wyścig. |
| | | | Poniedziałek 12.04.2010 |  Pierwsze 10 dni kwietnia spędziłem na zgrupowaniu w Kowarach. Niestety tego obozu nie wspominam dobrze. Czułem się fatalnie, nie miałem siły jeździć a co dopiero konkretnie trenować. Wszystko wskazuje na to, że jestem przetrenowany. Podejrzewam, że powodem tego był okropny trening dzień po otwarciu sezonu o którym pisałem post wcześniej, prawie 5h ostrym, szarpanym tempie zrobiło swoje. Szkoda, bo karkonoskie trasy lubię a z powodu takiej dyspozycji przyjemności z jazdy miałem zero. Błażej który poprowadził ten feralny niedzielny trening jedyne co mi teraz doradził to to żebym sobie odpoczął.. Więc odpoczywam, bo i tak ochota do trenowania minęła. |
| | | | Sobota 27.03.2010 |  W ramach treningu i sprawdzianu wystartowałem dzisiaj na otwarciu sezonu szosowego na warszawskim Służewcu. Wyścig po trasie typowej dla czwartków kolarskich z tą różnicą, że nie było to kryterium tylko wyścig na kreskę. Do pokonania mieliśmy 18 okrążeń czyli ok. 45 km. Z całej stawki startującej wyróżniało się dwóch kolarzy PTC Pruszków, torowców, zdecydowanie najmocniejszych i wyścig głównie polegał na pilnowaniu właśnie tej dwójki. Wszelkie próby ataków były przez nich kasowane w kilka chwil a na każdy ich skok cały peleton reagował natychmiastową kontrą. Dlatego przez pierwszą połowę wyścigu prawie nie atakowałem i tylko czekałem na dobry moment który na szczęście nadszedł. Udało mi się odjechać razem ze Stachowiakiem z PTC i przez kilka okrążeń utrzymywaliśmy niewielką przewagę, później ... |
| | | | Czwartek 25.03.2010 |  A więc udało się wyjechać na krótką zgrupkę do Włoch o której wcześniej pisałem. Dokładniej mieszkaliśmy w miejscowości Toscolano-Maderno nad jeziorem Garda. Byliśmy tylko 8 dni ale to był niezwykle udany wyjazd. Po pierwsze ze względu na pogodę, kiedy wyjeżdżaliśmy w Polsce zaczęły się śnieżyce a nad Gardą przyjemnie grzało słoneczko i warunki były wręcz idealne do treningu. Po drugie tereny wokół jeziora są wręcz wymarzone do trenowania, góry wysokie, równe drogi i mało samochodów na bocznych drogach. Pozostało tylko trenować a w takim otoczeniu to sama przyjemność. Pracę udało mi się wykonać naprawdę porządną i jestem z siebie w pełni zadowolony. Szczególnie dużo satysfakcji przyniosło zdobycie szczytu z trasy Giro di Italia - Monte Bondone. Po 17,5 km wspinaczki na szczycie przywitała nas ... |
| | | | Poniedziałek 08.03.2010 |  Przygotowania do sezonu idą pełną parą. Od kilku miesięcy trenuję z pełnym zaangażowaniem, nie odpuszczam żadnego treningu a rozpisałem ich sobie solidną dawkę. Myślę, że od poprzednich lat trenuję więcej, na pewno więcej ćwiczyłem na siłowni przez co w tym roku zbudowałem większa masę mięśniową. Co ważne motywacji do pracy mi nie brakuje co bywało w moim przypadku pewnym problemem. Zima w tym roku nie rozpieszcza ale jakoś daję rade, nawet jeśli muszę robić długie treningi na trenażerze (rekord tego roku to 3,5 h :)
Możliwe, że na tydzień wyskoczę na małą zgrupkę do Włoch, jeśli się uda to na pewno o tym napiszę. |
|
| [Start] [Poprzednie] 1 2 [3] 4 5 6 7 8 9 ... [Następne] [Koniec] |
|
|
|